Rok dwa tysiące siódmy, początek lipca, sobota godzina szósta rano, jadę do Rucianego-Nidy na żagle. Nareszcie po kilkunastu latach mogę wejść na pokład żaglówki. Mój dobry kolega, Tomek zaproponował mi wypad na sobotę i niedzielę na Mazury, gdzie w Rucianem-Nidzie stacjonuje jego łódź. Mamy całe dwa dni na pływanie po Mazurach. Całe DWA DNI!!! Z radości nucę sobie pod nosem jakieś piosenki żeglarskie, dziś już nie pamiętam, jakie. Sobotni poranek powitał mnie o piątej pełnym słońcem i czystym błękitem nieba. Czekało mnie dwieście kilometrów jazdy, na szczęście nie samotnej, bo zabrałem na ten króciutki, dwudniowy wypad moją przyjaciółkę, Monikę. W Rucianem mamy zarezerwowany pokój w niedużym pensjonacie „Róża Wiatrów”, tak na wszelki wypadek, bo przecież na „Futrzaku” (tak nazywa się łódź kolegi) mamy do dyspozycji kabinę z czterema kojami.
Róża
środa, 20 lipca 2016
sobota, 25 czerwca 2016
Spotkanie po latach cz. 5
Jeździliśmy sobie przez kolejne dni, codziennie rano udawało mi się dostawać miejscówki na kolejkę. W czwartek po południu, już po powrocie do Kuźnic, wyciągnąłem Dagmarę na spacer. Poszliśmy, podobnie jak wcześniej, drogą w dół, w kierunku Wielkiej Krokwi. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. W pewnym momencie zacząłem rozmowę na temat naszego przypadkowego spotkania.
- Dagmara, posłuchaj, spotkanie ciebie zmieniło cały mój stosunek do kobiet. - Zwróciłem twarz w jej stronę - Dotychczas nie myślałem poważnie o żadnej. Po tych kilku dniach zacząłem patrzeć na to z innej perspektywy. Z tobą chciałbym zostać już na zawsze. Wiem, że to jeszcze za wcześnie na takie deklaracje, ale takie mam uczucia.
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Spotkanie po latach cz. 4
Przez kolejne dwa dni jeździliśmy na nartach, zmieniając trasy. Kilka razy na Hali Goryczkowej i zawsze na obiad do Murowańca na Gąsienicowej. We wtorek spotkałem moich znajomych z Warszawy, koleżankę z uczelni z mężem. Kasia z Bartkiem przyjechali na kilka dni do Zakopanego. Mieszkali w pensjonacie na Jagiellońskiej, niedaleko dworca PKP. Przedstawiłem im Dagmarę jako koleżankę ze spotkań studenckich sprzed lat. Wspólne spędziliśmy prawie cały dzień. Ale Kasia nie dała się zwieść, że to tylko koleżanka. Mrugnęła do mnie i uśmiechnęła porozumiewawczo.
- Krzysiek, nie czaruj, zakochałeś się
- Aż tak to widać? – zdziwiłem się
- Oczy ci się śmieją, jak spoglądasz na nią. Wpadłeś, ty zatwardziały samotnik. Jak długo się znacie?
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Wzrok - autor Batavia
Wszystko przesiąknięte mocnym zapachem… tego czegoś. Sam nie potrafił określić, czego. Nie umiał go nazwać, choć zapach był oczywisty. Nieodłącznie kojarzył się ze szpitalem. Nie, nie był to szpital. No… może trochę inny, w końcu za coś płacił. Gdzieś wewnątrz jego organizmu, jakiś trybik funkcjonował inaczej. Któryś z organów wzbudził niepokój lekarza. Badania, badania … miał okazję poznać bezduszność medycznej machiny. Kolejni medycy wypisywali nowe skierowania. Każdy specjalista stawiał jedyną słuszną i prawdziwą diagnozę. Wyniki urosły do rozmiarów akt. W końcu się przeciwstawił i trafił tutaj. Był zdecydowany zapłacić, żeby dostać ten świstek papieru. Siedział w kompletnej ciszy. - Jestem ostatnim pacjentem - uświadomił sobie. - Załatwi mnie szybko.
czwartek, 9 czerwca 2016
SPRÓBUJĘ CIE POKOCHAĆ!
SPRÓBUJĘ CIE POKOCHAĆ!
I.
W zimowy,
styczniowy wieczór Tamara siedziała przed komputerem, rozmawiając przez skype`a
ze swoim mężem, który pracował na kontrakcie w odległej części świata, można
powiedzieć na antypodach, bo na Filipinach. On namawiał ją na samotne wyjście
do przyjaciół w sobotę. Ona z kolei nie chciała iść tam sama.
-
Najdroższa, nie możesz odmówić Joli. Już
dosyć twego siedzenia w domu – tłumaczył.
-
Tadeusz, jak ja mam tam pójść sama?
-
Ale Joli i Darkowi będzie przykro, że
nas nie ma. Ja jestem na drugim końcu świata, ale ty możesz iść. Oni są naszymi
przyjaciółmi. Fakt, obiecałem, że wrócę, ale w tej chwili nie mogę. Jak dobrze
pójdzie to podpiszę kontrakt jeszcze na dwa lata.
-
Co??? Następne dwa lata? – mocno się
zaniepokoiła.
-
Tamaro, potrzebujemy tych pieniędzy –
próbował tłumaczyć mąż.
środa, 8 czerwca 2016
TOLSKI II
Obudziła się, kiedy słońce stało
wysoko na niebie. Rozejrzała się po pokoju, a właściwie sypialni Ludwika. Był
to typowo męski pokój, do którego przylegała łazienka. Stamtąd właśnie
usłyszała odgłosy kąpieli. Domyśliła się, że to Ludwik brał prysznic. Wstała,
owinęła się kołdrą, i podeszła do okna. „Co ja tu robię? Stałam się dziwką,
sprzedałam się za parę tysięcy! Czym teraz będzie moje życie?” Do jej oczu
napłynęły łzy. Zrozumiała, że przez zamiłowanie do seksu straciła szansę na
normalną rodzinę. Dalsze jej rozmyślanie przerwały obejmujące ją ramiona.
-
Wyspałaś się kochanie?
-
Tak, odwieziesz mnie do miasta?
Ludwik odwrócił dziewczynę do
siebie. Podniósł jej spuszczoną głowę i wtedy ujrzał oczy pełne łez.
-
Co jest, skarbie?
-
Proszę cię, nie pytaj się o nic. Odwieź mnie.
-
Nie, kochanie, jeszcze żadna kobieta nie wyszła
ode mnie zapłakana. Usiądźmy i opowiedz mi co cię trapi.
wtorek, 7 czerwca 2016
Spotkanie po latach cz. 3
Rankiem słońce zaglądnęło do
naszego pokoju, oświetlając twarz Dagmary otoczoną wianuszkiem miedziano - brązowych
włosów. Poruszyła się lekko i otworzyła oczy, spoglądając na mnie.
- Dzień dobry – powitałem dziewczynę, całując w policzek.
- Dzień dobry – odpowiedziała – jak to się stało, że leżę obok ciebie?
- Nad ranem było ci zimno i przyszłaś do mnie.
- Ale mi dobrze, ciepło. Która godzina?
- Już po siódmej. Zaraz wstaję i spróbuję dostać miejscówki na dziewiątą albo coś koło tej godziny.
- To ja postaram się o śniadanie. Zaraz poproszę Staszka o coś.
Udało mi się zdobyć miejscówki na dziewiątą trzydzieści, co w niedzielę było sporym sukcesem. Po śniadaniu pojechaliśmy na górę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



