Róża

Róża

wtorek, 2 sierpnia 2016

Akcja ratunkowa

 
   W lipcowe przedpołudnie Kuba płynął przez jezioro Niegocin na Maku 606. Miał przeprowadzić łódkę z Giżycka do przystani klubu Korektywa koło Rucianego-Nidy. Dwudziestosześcioletni sternik lubił żeglowanie, patent sternika jachtowego uzyskał kilka lat temu. Miał spore doświadczenie na wodzie, a Jeziora mazurskie znał jak przysłowiową własną kieszeń.
 
Pogoda była wymarzona do żeglowania, wiał niezbyt silny, wschodni wiatr, wzbudzając niewielką falę. Słońce przypiekało dość mocno, lecz wiatr chłodził rozgrzane ciało przyjemnym powiewem. Sporo łodzi różnego typu kręciło się po wodzie. Większość stanowiły załogi rodzinne na wakacjach. Wyglądało na to, że rejs będzie spokojny, można powiedzieć - nudny.
 
Kuba planował dopłynąć do celu następnego popołudnia, Wtedy miał oddać Maka. Po wyjściu z Giżycka obrał kurs na południe, w kierunku jeziora Bocznego, i dalej przez Jagodne, kanały aż do jeziora Tałty, gdzie zamierzał przenocować. Szerokim łukiem ominął podejście do Wilkas. Do Bocznego zostało już niewiele ponad dwa kilometry, gdy nagle zobaczył ciemną chmurę nadciągającą od wschodu.

środa, 20 lipca 2016

Szalony wypad na żagle

Rok dwa tysiące siódmy, początek lipca, sobota godzina szósta rano, jadę do Rucianego-Nidy na żagle. Nareszcie po kilkunastu latach mogę wejść na pokład żaglówki. Mój dobry kolega, Tomek zaproponował mi wypad na sobotę i niedzielę na Mazury, gdzie w Rucianem-Nidzie stacjonuje jego łódź. Mamy całe dwa dni na pływanie po Mazurach. Całe DWA DNI!!! Z radości nucę sobie pod nosem jakieś piosenki żeglarskie, dziś już nie pamiętam, jakie. Sobotni poranek powitał mnie o piątej pełnym słońcem i czystym błękitem nieba. Czekało mnie dwieście kilometrów jazdy, na szczęście nie samotnej, bo zabrałem na ten króciutki, dwudniowy wypad moją przyjaciółkę, Monikę. W Rucianem mamy zarezerwowany pokój w niedużym pensjonacie „Róża Wiatrów”, tak na wszelki wypadek, bo przecież na „Futrzaku” (tak nazywa się łódź kolegi) mamy do dyspozycji kabinę z czterema kojami.

sobota, 25 czerwca 2016

Spotkanie po latach cz. 5

Jeździliśmy sobie przez kolejne dni, codziennie rano udawało mi się dostawać miejscówki na kolejkę. W czwartek po południu, już po powrocie do Kuźnic, wyciągnąłem Dagmarę na spacer. Poszliśmy, podobnie jak wcześniej, drogą w dół, w kierunku Wielkiej Krokwi. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. W pewnym momencie zacząłem rozmowę na temat naszego przypadkowego spotkania.
-   Dagmara, posłuchaj, spotkanie ciebie zmieniło cały mój stosunek do kobiet. - Zwróciłem twarz w jej stronę - Dotychczas nie myślałem poważnie o żadnej. Po tych kilku dniach zacząłem patrzeć na to z innej perspektywy. Z tobą chciałbym zostać już na zawsze. Wiem, że to jeszcze za wcześnie na takie deklaracje, ale takie mam uczucia.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Spotkanie po latach cz. 4


Przez kolejne dwa dni jeździliśmy na nartach, zmieniając trasy. Kilka razy na Hali Goryczkowej i zawsze na obiad do Murowańca na Gąsienicowej. We wtorek spotkałem moich znajomych z Warszawy, koleżankę z uczelni z mężem. Kasia z Bartkiem przyjechali na kilka dni do Zakopanego. Mieszkali w pensjonacie na Jagiellońskiej, niedaleko dworca PKP. Przedstawiłem im Dagmarę jako koleżankę ze spotkań studenckich sprzed lat. Wspólne spędziliśmy prawie cały dzień. Ale Kasia nie dała się zwieść, że to tylko koleżanka. Mrugnęła do mnie i uśmiechnęła porozumiewawczo.


-          Krzysiek, nie czaruj, zakochałeś się
-          Aż tak to widać? – zdziwiłem się
-          Oczy ci się śmieją, jak spoglądasz na nią. Wpadłeś, ty zatwardziały samotnik. Jak długo się znacie?

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Wzrok - autor Batavia

 
Wszystko przesiąknięte mocnym zapachem… tego czegoś. Sam nie potrafił określić, czego. Nie umiał go nazwać, choć zapach był oczywisty. Nieodłącznie kojarzył się ze szpitalem. Nie, nie był to szpital. No… może trochę inny, w końcu za coś płacił. Gdzieś wewnątrz jego organizmu, jakiś trybik funkcjonował inaczej. Któryś z organów wzbudził niepokój lekarza. Badania, badania … miał okazję poznać bezduszność medycznej machiny. Kolejni medycy wypisywali nowe skierowania. Każdy specjalista stawiał jedyną słuszną i prawdziwą diagnozę. Wyniki urosły do rozmiarów akt. W końcu się przeciwstawił i trafił tutaj. Był zdecydowany zapłacić, żeby dostać ten świstek papieru. Siedział w kompletnej ciszy. - Jestem ostatnim pacjentem - uświadomił sobie. - Załatwi mnie szybko.

czwartek, 9 czerwca 2016

SPRÓBUJĘ CIE POKOCHAĆ!



SPRÓBUJĘ CIE POKOCHAĆ!


I.

            W zimowy, styczniowy wieczór Tamara siedziała przed komputerem, rozmawiając przez skype`a ze swoim mężem, który pracował na kontrakcie w odległej części świata, można powiedzieć na antypodach, bo na Filipinach. On namawiał ją na samotne wyjście do przyjaciół w sobotę. Ona z kolei nie chciała iść tam sama.
-          Najdroższa, nie możesz odmówić Joli. Już dosyć twego siedzenia w domu – tłumaczył.
-          Tadeusz, jak ja mam tam pójść sama?
-          Ale Joli i Darkowi będzie przykro, że nas nie ma. Ja jestem na drugim końcu świata, ale ty możesz iść. Oni są naszymi przyjaciółmi. Fakt, obiecałem, że wrócę, ale w tej chwili nie mogę. Jak dobrze pójdzie to podpiszę kontrakt jeszcze na dwa lata.
-          Co??? Następne dwa lata? – mocno się zaniepokoiła.
-          Tamaro, potrzebujemy tych pieniędzy – próbował tłumaczyć mąż.

środa, 8 czerwca 2016

TOLSKI II





Obudziła się, kiedy słońce stało wysoko na niebie. Rozejrzała się po pokoju, a właściwie sypialni Ludwika. Był to typowo męski pokój, do którego przylegała łazienka. Stamtąd właśnie usłyszała odgłosy kąpieli. Domyśliła się, że to Ludwik brał prysznic. Wstała, owinęła się kołdrą, i podeszła do okna. „Co ja tu robię? Stałam się dziwką, sprzedałam się za parę tysięcy! Czym teraz będzie moje życie?” Do jej oczu napłynęły łzy. Zrozumiała, że przez zamiłowanie do seksu straciła szansę na normalną rodzinę. Dalsze jej rozmyślanie przerwały obejmujące ją ramiona.
-         Wyspałaś się kochanie?
-         Tak, odwieziesz mnie do miasta?
Ludwik odwrócił dziewczynę do siebie. Podniósł jej spuszczoną głowę i wtedy ujrzał oczy pełne łez.
-         Co jest, skarbie?
-         Proszę cię, nie pytaj się o nic. Odwieź mnie.
-         Nie, kochanie, jeszcze żadna kobieta nie wyszła ode mnie zapłakana. Usiądźmy i opowiedz mi co cię trapi.